Pomóżmy dzieciom w Nigerii

Misjonarze z Afryki w „Staszicu”

22 listopada 2013r. w ramach V Dnia Solidarności z Kościołem Prześladowanym w Nigerii gościliśmy w naszej szkole Braci zakonnych ze Zgromadzenia Misjonarzy Pokoju – Damiana Lenckowskiego (Bydgoszczanina) wraz z afrykańskimi współbraćmi: Kelvinem Ugwuja Gilbertem i Raphaelem Onyebueke Ekene. Naszym gościom towarzyszył ks. Piotr Poćwiardowski z parafii św. Stanisława w Nakle.

Nigeria to najbardziej zaludnione i bardzo zróżnicowane etnicznie państwo w Afryce Środkowo-Zachodniej, położone nad Zatoką Gwinejską. Jest to kraj, w którym praca misjonarzy należy do najtrudniejszych i najniebezpieczniejszych na świecie, m. in. z powodu brutalnych morderstw na chrześcijanach dokonywanych przez fundamentalistyczne sekty muzułmańskie. Jednak sami Nigeryjczycy – w tym także prawdziwi wyznawcy islamu – są niezwykle przyjaźni i serdeczni.

Nasi goście na co dzień pracują we wsi Uduophori, należącej do Wikariatu Apostolskiego Bomadi. Mieszkańcy wioski to bardzo biedni ludzie, których nierzadko jedynym marzeniem jest przeżyć do jutra. Ich główne zajęcie – uprawa ziemi i rybołówstwo – często nie pozwala na wyżywienie całej rodziny. Trudno bowiem o obfite plony pod afrykańskim słońcem, a w skażonych wodach po prostu brakuje ryb. Na domiar złego ludzie umierają tam nie tylko z głodu, ale także z powodu malarii, cholery i tyfusu. I co najbardziej okrutne – giną za wiarę w Chrystusa. Prawdziwi męczennicy XXI w.

Misjonarze zajmują się głównie edukacją dzieci i młodzieży oraz świadczą pomoc medyczną. Potrzebują jej głównie najmłodsi, którzy cierpią na niedokrwistość. A często jedynym źródłem krwi są dla nich właśnie misjonarze. „My nie chrystianizujemy – my pomagamy przeżyć ludziom” – podkreśla brat Damian. Ponadto budują szkoły, często rujnowane przez fundamentalistów, kopią studnie głębinowe, zakładają stacje uzdatniania wody, tworzą ośrodki zdrowia. Aż trudno sobie wyobrazić, że tam nie ma internetu ani telewizji, nie ma klimatyzacji. Nie ma nawet prądu. Dzieci nie bawią się klockami Lego i lalkami Barbie. „Jeśli chcesz zadzwonić do rodziny, musisz udać się w sześciogodzinną podróż motocyklem do najbliższego telefonu” – mówi brat Damian. Przy czym nie ma pewności czy się wróci żywym.

Niestety, największą przeszkodą w pracy misyjnej jest brak funduszy na realizację podstawowych zadań, toteż misjonarze, podobnie jak niegdyś zakony żebracze, proszą o wsparcie finansowe, ale nie tylko. „Nasi podopieczni potrzebują po prostu wszystkiego, przede wszystkim zaś modlitwy” – dodaje brat Damian. W związku z tym w najbliższy poniedziałek i wtorek (25 i 26 listopada) w naszej szkole zebrane zostaną pieniądze na ten szczytny cel, które przekażemy Wikariatowi Apostolskiemu Bomadi. Warto też pamiętać o naszych gościach i ich podopiecznych w modlitwach indywidualnych. Naprawdę możemy uratować czyjeś życie!

Oto kilka linków do filmów przedstawiających działalność misjonarzy, życie w Uduophori i problemy Nigeryjczyków:

http://vimeo.com/66318533

http://www.youtube.com/watch?v=7bNI-Bn0ncA

http://www.youtube.com/watch?v=RVV-0FBvuQA

http://www.youtube.com/watch?v=fHdPLfDQiVw